czwartek, 12 lutego 2015

Początek

Chyba powinnam najpierw wytłumaczyć jak to się stało, że Pako jest dzisiaj moim psem.
W wakacje w 2013 spędziłam bardzo dużo czasu u +maya mielcarska . To właśnie u niej zaczęłam myśleć o tym, żeby mieć psa, bo sama już wtedy miała Otto. Spodobało mi się to jak dobrze jest ułożony i posłuszny. Uświadomiłam sobie, że to musi być ogromna satysfakcja kiedy uda się psa nauczyć pewnych zachowań. Jednym problemem było przekonanie rodziców. Był to proces dłuuugi, musiałam ich zapewniać, że będę odpowiedzialna i w końcu się zgodzili! Pamiętam jak dzisiaj 25 października 2013 roku pojechałam z koleżanką zobaczyć psy w schronisku. Na miejscu byłam załamana stanem klatek... Ale na temat schroniska w Dyminach możnaby pisać 700 stronicowe książki, dlatego przejdę od razu do momentu w którym zobaczyłam Pako. Pewnie wszystkim się wydaje, że scena ta wyglądała mnie więcej tak: spojrzałam do klatki i zobaczyłam piękną czarną kuleczkę, a kiedy popatrzył na mnie swoimi pięknymi, smutnymi oczkami wiedziałam już, że to mój pies. Nic bardziej mylnego... Zacznijmy od tego, że właściwie nie miałam szansy żeby go zobaczyć, bo jak już wspomniałam jest cały czarny, a pomieszczeniu było ciemno, więc dostrzegłam coś czarnego ruszającego się i strasznie ujadającego. Przemyślałam sobie dokładnie moją sytuację. Mam już zgodę na psa, a tak właściwie jest to jedyna opcja, bo poza nim były same malutkie pieski, które nie urosłyby dużo więcej, a ja chciałam dużego psa.Przecież nie mogę zwlekać, jak już się zgodzili to muszę go wziąć... I tak następnego dnia jechałam już z moją mamą żeby podpisać dokumenty. Dopiero kiedy wyciągnęłam go z tego pokoju na światło dzienne zobaczyłam śliczną, spanielkowata mordkę i te wyjątkowo mądre oczy. Wiem, że brzmi to tragicznie, ale patrzył na mnie jakby chciał mi coś przekazać i wtedy doszłam do wniosku, że może się dogadamy.
Pierwsze zdjęcia Pako w nowym domu



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz